Wywiad: Nie chcę by do tego klubu wróciły demony przeszłości

Niemal połowa sezonu zasadniczego za nami. O naszym debiutanckim sezonie w drugiej lidze porozmawialiśmy z naszym rozgrywającym Alanem Urbaniakiem. Kapitan opowiada o tym co w drugiej lidze jest najtrudniejsze, atmosferze w zespole, presji a także o wielu innych czynnikach mających wpływ na funkcjonowanie zespołu. Zapraszamy do czytania!

Redakcja: Alan, za chwilę zakończymy pierwszą rundę rozgrywek. Poznaliśmy naszych przeciwników i nowe realia. Co jest w drugiej lidze najtrudniejsze, jak według Ciebie odnajdujemy się w nowych ligowych realiach?

Jestem przekonany że nikt nie wyobrażał sobie, że tak dobrze będziemy sobie radzić w debiutanckim sezonie. Ani kibice ani zarząd. Jesteśmy nie zapominajmy drużyną która parę miesięcy temu grała w trzeciej lidze. Dokonała małej korekty w składzie i rozgrywa bardzo udany sezon w drugiej lidze.

No tak, ale co jest w tej lidze najtrudniejsze?

Hmm, powiem tak. Przeciwnicy mówiąc krótko są w naszym zasięgu, jednak zawsze decyduje nastawienie i przygotowanie mentalne do meczu. Dlatego czasem wygrywamy z każdym a czasem przegramy z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. To ze sportowego punktu widzenia. Ciężko jest też mieć odpowiednie nastawienie.

Odpowiednie nastawienie?

Chodzi o niepopadanie w hurra optymizm. Uważam że musimy się uczyć koszykówki na wyższym poziomie. Udało nam się wygrać sporo spotkań w tym sezonie. Oczywiście passa 6 zwycięstw pod rząd, jednak jak pokazały nam zespoły  takie jak Śląsk Wrocław czy Sudety Jelenia góra, jesteśmy dopiero na początku naszej drogi do bycia tuzem. Naszym celem nadrzędnym jest utrzymanie się w lidze, a możliwe że osiągniemy fazę play – off. Cóż więcej oczekiwać od nowicjusza na drugoligowym ligowym parkiecie?

No właśnie, bardzo często zespoły stawiają sobie wysokie cele przed sezonem, a rzeczywistość okazuje się bardzo brutalna.

Proszę mi wskazać zespoły które nie były tak zwanym  sztucznym tworem, które tak dobrze sobie radzą bądź radziły w pierwszym sezonie gry. Nie ma wielu takich przykładów jak ten nasz z tego sezonu. Jestem jako kapitan odpowiedzialny za  atmosferę drużyny. W szatni jestem łącznikiem między kibicami, trenerem i Zarządem. Dlatego bardzo zależy mi aby wszyscy byli dumni z tego co robimy.  Z każdej wygranej, ponieważ wiem ze swojego doświadczenia, że bycie beniaminkiem nie jest łatwe. W większości przypadków dostaję sie przysłowiowe lanie w pierwszych sezonach.

Przykładów takich ciągłych porażek w lidze, nie tylko z koszykówki można mnożyć chyba bez końca.

Mi w pamięci bardzo zapadł debiut drużyny z Gniezna. Po  wywalczeniu awansu musieli połknąć gorycz spadku w  pierwszym sezonie gry na drugoligowym ligowym parkiecie.  Kolejny sezon to utrzymanie, a w tym sezonie chcą zawalczyć o play – off.

Inny nam bliższy przykład to zespól z Lubina?

Dokładnie. Na przykładzie Lubina widać, że to nie takie proste grać po awansie. Nam się to udaje, dlatego zawsze powtarzam każdemu kto powie „przegraliście teraz a nie powinniście”, że to kwestia czasu, ogrania i charakteru. Charakter mamy resztę zrobi czas.

Czujecie, że już w pierwszym sezonie macie wygrywać jak najwięcej?

Nie do końca tak jest. Powiem tak. Dużo wygrywamy i ja mam w związku z naszym wygrywaniem pewne marzenie.

Jakie to marzenie?

Nie chciałbym aby do tego klubu powróciły demony z przeszłości w postaci chęci osiągania zbyt wygórowanych sukcesów w zbyt szybkim czasie. Moje marzenia się spełnią ponieważ klub prowadzą pasjonaci którzy wiedzą, że koszykówkę będziemy budować przez klika sezonów zanim zrobimy krok wyżej.

Wydaję się, że cel założony przed sezonem jakim było utrzymanie jest na wyciągnięcie ręki. Czy można powiedzieć, że w związku z tym, że jest tak dobrze, presja na wygrywanie spotkań jest jeszcze większa?

Nie chcę żadnych demonów z przeszłości w tym zespole. Wtajemniczeni wiedzą że otwarcie krytykowałem wcześniejsze starania o grę w drugiej lidze. Mówiąc wprost, Takie granie nic nie da, nie będzie młodzieży nie będzie nic. Oczywiście nie ja decyduję, ani zawodnicy, ale mamy bardzo dobry Zarząd, który podchodzi do tego z umiarem i wie, że tylko długofalowa praca da efekty. Dlatego jako zawodnicy nie czujemy presji. Gramy w mądrym klubie. W tamtym sezonie powiedziałem, zróbmy drugą ligę i cieszmy sie nią. Teraz powiem utrzymajmy drugą ligę i uczmy się gry w tej lidze. Bo  czasem przyjedzie starszy kolega i nas skarci na parkiecie. Taka jest gra beniaminka, raz grasz super, raz dostajesz lekcję.

No właśnie.  Tutaj chyba najważniejsza jest filozofia małych kroków. Budowanie fundamentów to chyba postawa, która pomoże w przyszłości stworzyć coś wielkiego?

Dokładnie tak. Tą rzeczą nadrzędną, fundamentalną jest szkolenie młodzieży. Gdy będzie zaplecze będzie można mówić o wyższych celach.

Jaka jest atmosfera w zespole? Wiadomo, że po zwycięstwach jest świetnie, a jak znosicie porażki?

Jako kapitan mogę powiedzieć krótko. Atmosfera jest fantastyczna. Po wygranych meczach nawet z lekkim zdziwieniem sami siebie pytamy „serio tak dobrze gramy?” (śmiech) A po porażce? Mówię jedno, chłopaki to nasz pierwszy sezon nie wygramy wszystkiego. Mamy sie utrzymać a może
powalczyć o play off. Grajmy dla przyjemności osobistej oraz przyjemności skierowanej w stronę kibiców. Chodzi o to byśmy grali tak  aby kolejne osoby wysyłały swoje dzieci na koszykówkę.  To jest cel długofalowy, a póki tu jestem, będę powtarzać to jak mantrę.

To zapytam jeszcze na koniec. Co można życzyć Tobie i Twoim kolegom?

Najważniejsze dla nas jest wsparcie kibiców na meczu.  To oni dają nam paliwo do biegania i walczenia o każdy centymetr parkietu. Młodzi ludzie, którzy nas wspierają w fan klubie to coś niesamowitego. Tak nie jest w innych klubach, u nas tak jest. Chcemy aby wszyscy którzy zjawiają się na meczu mieli taką samą przyjemność jak my.  Wspierajcie nas, kibicujcie, czasem ponarzekajcie,
ale pamiętajcie, że to dopiero początek przygody Kosz Pleszew na  drugoligowym poziomie. Mamy jeszcze sporo sezonów aby zrobić coś więcej. I tego sobie życzmy.