II liga: Kolejna wyjazdowa porażka

Po zdecydowanym zwycięstwie nad SMK Lubin po cichu liczyliśmy, że w końcu uda się bez problemu wygrać mecz wyjazdowy. Nasze aspiracje nie były bezpodstawne. Naszym przeciwnikiem był młody zespół UKS Gimbasket Wrocław z którym pewnie wygraliśmy w pierwszej rundzie. Istniały jednak obawy, że słaba skuteczność rzutowa z poprzednich meczów wyjazdowych znów pokrzyżuje nam plany. 

Nietypowa pora rozgrywania meczu oraz atut własnej hali zdecydowanie przemawiały za gospodarzami. Zawodnicy Roberta Kościuka od samego początku dali do zrozumienia, że nie będzie to dla nas łatwy mecz. Szybko trafione dwa rzuty z dystansu dały Wrocławianom prowadzenie, które utrzymało się jednak tylko przez pierwsze trzy minuty gry. Po trafieniu za dwa punkty Artura Mrówczyńskiego zdobyliśmy pierwsze w meczu prowadzenie, którego nie oddaliśmy już do końca tej części gry. Wygraliśmy ją jednak nieznacznie 14:17 po celnym rzucie przez całe boisko Błażeja Pawlika.

Drugą kwartę ponownie nieco lepiej rozpoczęli zawodnicy Gimbasketu, którzy po trafieniu Macieja Kościuka odzyskali nawet na moment prowadzenie. Większe doświadczenie naszego zespołu pozwoliło nam kontrolować wydarzenia na parkiecie. Po trafieniu z dystansu Mikołaja Serbakowskiego prowadziliśmy już nawet różnicą siedmiu punktów. Gospodarze nie składali broni, odrobili część strat, co sprawiło, że na przerwę schodziliśmy z prowadzeniem naszego zespołu 36: 32.

Jak się okazało, o ostatecznym wyniku zadecydowała trzecia kwarta. Po przechwycie w drugiej minucie kwarty i punktach Luki Małachowa, gospodarze odzyskali prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania. Co prawda, jeszcze na nieco ponad minutę przed końcem kwarty przegrywaliśmy tylko dwoma punktami. Mini serial punktowy na koniec Gimbasketu sprawił jednak, że uzyskali przewagę, której nie udało nam się już odrobić. Trzecią część spotkania gospodarze wygrali 29: 18.

W czwartej kwarcie udało nam się dojść gospodarzy na dwa punkty. Młodzi zawodnicy Roberta Kościuka w przeciwieństwie do nas zachowali jednak zimną krew na linii rzutów wolnych i można powiedzieć dość niespodziewanie wygrali całe spotkanie 73: 69.

O naszym niepowodzeniu zadecydowała słaba skuteczność w rzutach z dystansu (24%) oraz błędy w decydujących momentach. Co ciekawe, wygraliśmy trzy kwarty, byliśmy lepsi w zbiórkach, mieliśmy także zdecydowanie lepszy procent rzutów za dwa punkty. Jak się okazało to nie wystarczyło i tym razem ze zwycięstwa cieszą się zawodnicy Gimbasketu Wrocław.

Pełne statystyki ze spotkania można znaleźć TUTAJ.

W kolejnej serii spotkań ponownie zmierzymy się z zespołem z Wrocławia. W Hali Sportowej w Pleszewie zagramy z zespołem Exact Systems Śląsk II Wrocław.

UKS Gimbasket Wrocław – KS Kosz Pleszew 73: 69 (14:17, 18:19, 29:18, 12:15)

Gimbasket: Małachow 18, Kościuk 17, Pietrzak 15, Kamberski 10, Gałczyński 5, Szeszycki 4, Chwastyk 3, Kamberski 1, Mańkiewicz 1.

KS Kosz: Mrówczyński 15, A. Urbaniak 13, R. Urbaniak 11, Lasota 8, Serbakowski 7, Galewski 6, Mowlik 4, Kikowski 2.